Kryptonim "Harcerz" - zdjęcieKuryer Uniwersytecki rozpoczął publikację cyklu: Wspomnienia absolwenta. O harcerstwie i działalności w opozycji opowiada pan Mirosław Andrzejewski: Studia w siedleckiej Uczelni, na kierunku matematyka, rozpocząłem 1 października 1981 roku. Był to czas tak zwanego „karnawału Solidarności”. Starałem się, na ile mogłem, uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach, które się wtedy działy...

Wstąpiłem do Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Współorganizowałem na terenie Siedlec działający nielegalnie Ruch Młodej Polski. Będąc instruktorem harcerskim włączyłem się też w nurt odnowy harcerstwa przystępując do Kręgu Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego (KIHAM). Krąg ten działał legalnie w ramach struktur ZHP. Miałem mały problem z oficjalnym przystąpieniem do KIHAMu, ponieważ rok wcześniej w listopadzie 1980 roku zostałem usunięty z ZHP. Byłem wtedy drużynowym drużyny żeglarskiej działającej przy I LO im. B. Prusa w Siedlcach. Powodem wyrzucenia było moje zaangażowanie w RMP, a pretekstem fakt nadania drużynie, bez porozumienia z władzami harcerskimi, imienia Bohaterów Stoczni Gdańskiej. Z akt IPN wiem, że bezpośrednim inicjatorem usunięcia mnie z ZHP była Służba Bezpieczeństwa, która zwróciła się o to do Komendy Hufca ZHP i do dyrektora „Prusa”. Musiałem pożegnać się z drużyną, którą prowadziłem ponad dwa lata.

Tuż przed rozpoczęciem studiów, we wrześniu 1981 roku, założyłem drużynę żeglarską przy Szkole Podstawowej nr 7 w Siedlcach. Udało mi się to, ponieważ dyrekcji szkoły „zapomniałem” powiedzieć, że jestem instruktorem usuniętym z harcerstwa. Drużyna szybko się rozrastała. W krótkim czasie osiągnęła liczbę kilkudziesięciu osób, w tym jeden zastęp zuchów. Do pomocy ściągnąłem kilka osób ze swojej starej drużyny z „Prusa”, które objęły funkcje zastępowych oraz kilka osób z innych siedleckich szkół średnich. W listopadzie 1981 r., z okazji 63. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, z inicjatywy naszej drużyny w kaplicy pw. Matki Bożej Kodeńskiej przy parafii pw. św. Stanisława została odprawiona „harcerska” msza święta. W mszy uczestniczyli harcerze różnych pokoleń: od młodych zuchów po instruktorów z przedwojennego ZHP. Po mszy św. w salce katechetycznej nad kaplicą został zorganizowany harcerski kominek. Tam poznałem druhnę Jadwigę Zbucką, ostatnią komendantkę żeńskiego hufca ZHP przed jego rozwiązaniem przez władze komunistyczne w 1948 r. Spotkanie to zaowocowało wieloletnią współpracą i trwało aż do śmierci druhny Jadwigi w sierpniu 1999 r.

W dniu 18 listopada 1981 r. na siedleckiej uczelni został proklamowany strajk studencki. Był to strajk solidarnościowy. Chcieliśmy w ten sposób wesprzeć studentów z radomskiej Wyższej Szkoły Inżynierskiej. Strajk miał charakter okupacyjny. Zajęliśmy budynek Wydziału Rolniczego przy ul. Prusa. Moja działalność harcerska w tym czasie została praktycznie zawieszona. Pamiętam tylko, że „urwałem się” ze strajku na okolicznościową zbiórkę z okazji andrzejek. Strajk zakończył się 11 grudnia 1981 r. Tuż po jego zakończeniu w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. zostałem internowany i przewieziony do zakładu karnego w Białej Podlaskiej. Drugiego dnia stanu wojennego 14 grudnia 1981 r. napisałem list do rodziny. Dołączyłem do niego list do drużyny. Niestety ten drugi list został skonfiskowany przez SB.

Życie nie znosi próżni. Po krótkiej przerwie spowodowanej wprowadzeniem stanu wojennego drużyna w „Siódemce” wznowiła swoją działalność. Pierwsze zbiórki odbyły się dzień przed wigilią 23 grudnia 1981 r. Prowadzenie drużyny przejął Piotr Słupczyński, siedemnastoletni uczeń II LO im. Królowej Jadwigi w Siedlcach. W styczniu 1982 r. zostałem przewieziony do zakładu karnego we Włodawie, a w kwietniu 1982 r. do więzienia w Kwidzynie. Na prośbę siostry Asi, która była jedną z zastępowych, z więzienia w Kwidzynie wysłałem jej kilka grypsów pt. „Poradnik brata, jak z biszkopta zrobić chwata”. Był to cykl porad, jak prowadzić zastęp harcerski, okraszony moimi rysunkami. Grypsy te przemycane były z więzienia nielegalnie podczas odwiedzin rodziny. Po mojej ucieczce z więzienia 7 sierpnia 1982 r., ukrywając się przed poszukującą mnie milicją, utrzymywałem kontakt z częścią kadry swojej drużyny: Asią, Iwoną i Agnieszką.

Kilka dni po zawieszeniu stanu wojennego (6 stycznia 1983 r.) ujawniłem się. Na uczelni otrzymałem urlop dziekański do dnia 1 października 1983 r. Postanowiłem powrócić do pracy harcerskiej. W „Siódemce” spotkałem się z panią dyrektor, która nie zgodziła się, żebym dalej prowadził drużynę. Zgłosiłem się do Komendy Hufca ZHP w Siedlcach. Okazało się, że w międzyczasie zmienił się komendant, który powiedział mi, że przeglądał dokumenty w mojej sprawie i nie znalazł rozkazu, który usuwałby mnie z ZHP. W związku z tym mogłem powrócić do pracy instruktorskiej. Zostałem powołany w skład Zespołu Pilota, którego zadaniem było organizowanie programu wodnego siedleckiej chorągwi ZHP. Został przydzielony mi samodzielny zastęp żeglarski, który przyjął nazwę „Zjawa” (od nazw trzech jachtów, którymi harcerz Władysław Wagner jako pierwszy Polak opłynął pod żaglami kulę ziemską). Zastęp działał przy II LO w Siedlcach i liczył 8 osób. Pierwsza zbiórka pod moim kierownictwem odbyła się w kwietniu 1983 r. W maju kilkakrotnie jeździliśmy do Łukowa, gdzie na miejscowym zalewie uczyliśmy się podstaw żeglowania. Pływaliśmy na „Omedze” użyczonej nam przez Adama Okręglickiego (nauczyciela z Łukowa, żeglarza, harcerza i działacza podziemnej „Solidarności”).

W dniu 17 czerwca 1983 r. z częścią zastępu udaliśmy się w mundurach na mszę św. odprawioną przez Jana Pawła II na stadionie X‑lecia. W lipcu 1983 r. wyjechaliśmy do Zdorów na obóz żeglarski organizowany przez siedlecką chorągiew ZHP. Podczas obozu kilka osób z zastępu zdobyło patenty żeglarskie. Pod koniec kwietnia 1984 roku wybraliśmy się w góry (Beskid Żywiecki). Z wyprawy wróciliśmy nad ranem 1 maja tak, żeby harcerze mogli wziąć udział w obowiązkowym pochodzie pierwszomajowym. Wszyscy jednakbyli tak zmęczeni, że nikt na pochód nie miał siły już pójść. W szkole zrobiła się z tego afera, ponieważ jeden z moich harcerzy Norbert wpadł na „genialny” pomysł i załatwił wszystkim zwolnienia. Problem w tym, że poza jedną osobą, wszyscy byli uczniami jednej klasy. Zbiorowe „zachorowanie” kilku osób w klasie i ich absencja na pochodzie nie umknęła uwadze dyrekcji szkoły. Skończyło się to tym, że od dyrektora dostałem zakaz wstępu do „Królówki”. Norbert poczuł się w obowiązku naprawienia zaistniałej sytuacji i zaproponował spotkania zastępu w domku letniskowym jego rodziców w Rakowcu pod Siedlcami. Chętnie skorzystaliśmy z jego propozycji. Latem 1984 roku wyruszyliśmy z częścią zastępu na pierwszy rejs po mazurskich jeziorach. Popłynęliśmy „Omegą” wypożyczoną z siedleckiej chorągwi ZHP. Podczas rejsu dwóch harcerzy złożyło przyrzeczenie harcerskie według przedwojennej roty, co oczywiście było zakazane w ówczesnym ZHP. Jesienią 1984 r. powstał drugi zastęp żeglarski. Zastęp nazywał się „Duszek” (w nawiązaniu do nazwy pierwszego zastępu „Zjawa”). Do zastępu należały dzieci z różnych rejonów Siedlec, w tym dzieci siedleckich opozycjonistów.

W lutym 1985 r. zostałem ponownie aresztowany (za kolportaż ulotek). Spędziłem w więzieniach w Siedlcach, Braniewie i Łęczycy blisko 9 miesięcy. Po powrocie do domu w listopadzie 1985 r. nie wróciłem już do pracy w ZHP. Komenda Chorągwi ZHP przestała zapraszać mnie na spotkania Zespołu Pilota. Zastęp „Zjawa” rozwiązał się, ponieważ harcerze po zdanej maturze w większości wyjechali z Siedlec na studia. Nie wznowiłem też pracy zastępu „Duszek”. Rozbrat z harcerstwem nie trwał jednak długo. W kwietniu 1988 r. zwrócili się do mnie harcerze z Duszpasterstwa Harcerek i Harcerzy Diecezji Siedleckiej z prośbą o poprowadzenie ich drużyny. Drużyna ta działała poza strukturami ZHP. W listopadzie 1988 r. wstąpiliśmy do Polskiej Organizacji Harcerskiej. Była to organizacja niezależna od ZHP i uważana przez komunistyczne władze za nielegalną. Zostaliśmy podzieleni na dwie drużyny: 8 Męską (której zostałem drużynowym) i 7 Żeńską (której drużynową została Agnieszka Łuka). W tym samym czasie zacząłem wydawać „Siedlecki Szept Ludu. Informator lekko satyryczny”, który stał się organem siedleckiego środowiska POH. W 1989 r. zrezygnowałem z funkcji drużynowego. Powróciłem do POH w 1992 powołując do życia I Męską Drużynę Żeglarską złożoną z chłopców ze Szkoły Podstawowej nr 8 w Siedlcach. Drużyna działała do roku 1994 r. Po jej rozwiązaniu nie powróciłem już do czynnej pracy w harcerstwie.

Po latach, przeglądając dokumenty dostarczone mi przez IPN, dowiedziałem się, że w latach osiemdziesiątych byłem objęty inwigilacją przez SB, a sprawie nadano kryptonim „Harcerz”. Materiały sprawy zostały zniszczone w grudniu 1989 r. przez jednostkę operacyjną „we własnym zakresie”, ponieważ „nie przedstawiały wartości operacyjnej”.

Mirosław Andrzejewski

Zdjęcie: 
17 czerwca 1983 r. podczas wizyty papieża Jana Pawła II w Warszawie. Od lewej w pierwszym rzędzie: Agnieszka Maciejczyk, Joanna Andrzejewska (późniejsza studentka matematyki na WSRP), Mirosław Godlewski; z tyłu Robert Parapura, Agnieszka Więsak (późniejsza studentka pedagogiki), Mirosław Andrzejewski (student matematyki), Katarzyna Pietrasik (późniejsza studentka pedagogiki), Wojciech Patoleta (późniejszy student zootechniki).